RSS
niedziela, 18 stycznia 2009

Stanisław Bareja był geniuszem. Niestety, duch jego abdurdalnego poczucia humoru zawisł nad naszym województwem. Otwarte z wielką fetą boiska nie są otwarte. To znaczy - oficjalnie otworzono je, ale nie oddano do użytku. A to bardzo znacząca acz subtelna różnica.

Kiedy olsztyńskiego "Orlika" otwierał z pompą minister Drzewiecki przypomniały mi się po kolei: taniec koparek na    PIS-owskiej autostradzie, wizyty Gierka oraz kultowy serial Barei o ulicy Alternatywy 4.

Z praktycznego punktu widzenia oddanie jednego "Orlika" do użytku to nie taka prosta sprawa. Nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę, tutaj się od nich aż roi. Projekt jest rządowy, a więc kasę daje Warszawa. Gazeta.pl podaje, że inwestycja jest finansowana z budżetu samorządu województwa oraz budżetów gmin, które chcą mieć Orliki. Mamy więc już trzy podmioty. A teraz rzecz najważniejsza - te wszystkie trzy podmioty muszą się dogadać. Jakoś się dogadały.

Oprócz tego mamy tajemniczego "Wykonawcę", który, jak to w Polsce najczęściej bywa -  jest spóźniony. To jedna z przyczyn braku oddania orlików do użytku, np. w Orzyszu. No, ale minister przyjechał, więc trzeba było otwierać. Najważniejsze jest przecież show dla ludzi, nożyczki i wstęga.

Inne przyczyny to zmiana podmiotu administrującego. Na przykład w Olsztynie "Orlik" miał być administrowany przez szkołę, ale okazało się, że będzie to głupie, bo kto nie jest uczniem, nie będzie mógł korzystać. Oczywiście wcześniej o tym nie pomyślano. Więc zmienia się z gimnazjum na Ośrodek Sportu i Rekreacji. W tym przypadku mamy więc już pięć podmiotów, które musiały współpracować: trzy finansujące, wykonawcę i dwa administrujące. Dlaczego otwarto boisko przed czasem? Bo termin został ustalony z ministerstwem, a później wyniknęły problemy. Wzięły i wyniknęły. To doprawdy smutne.

W Iławie za to po miesiącu od oficjalnego otwarcia nadzór budowlany dokonał odbioru technicznego boiska. Mam nadzieję, że nie okaże się teraz w Iławie, iż trzeba zmienić administratora. Mam też nadzieję, że jak już zmienią w Olsztynie administratora, to nie będą musieli czekać na oficjalny odbiór przez nadzór budowlany. Może już tam to załatwili.

Proponuję, w razie ponowienia przedłużających się formalności, wzajemne łapówkarstwo podmiotów publicznych. Na przykład miasto daje w łapę nadzorowi budowlanemu, żeby szybciej odebrał boisko. A wykonawca dostaje dodatkową premię, żeby się nie spóźniał. Z kolei dobrze by było postawić flaszkę urzędasom patronującym postęowaniu administracyjnemu w sprawie zmiany administratora. Przyszedłby ktoś z Ośrodka Sportu i Rekreacji i powiedział: macie tu drobny prezent w reklamówce, a teraz wydajcie nam tę decyzję. I jak wszystko szybko by poszło!

A jakby chcieli wcześniej z ministerstwa przyjechać, to się pomaluje teren na zielono i będzie wyglądało jak boisko. Powbija się szybko choinki z lasu tworząc "zieleń ozdobną". A potem zaprosi się pana ministra do mazurskich ostępów na polowanie. Na przykład poseł Sycz mógłby wraz z kolegami od kieliszka zorganizować grilla w swojej ekologicznej wiacie. A potem polowanie - na wypastowanego prosiaka.

W każdym bądź razie ja składam obywatelski protest, jak tutaj:

http://pl.youtube.com/watch?v=6rQfJeuNoe4&feature=related  

01:27, ksiaze_olsztyn
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 stycznia 2009

Jak donosi NewsBar:

http://newsbar.pl/3344/czy-krukowski-byl-czlonkiem-psl-u

"Cały internet szuka informacji o Krzysztofie Krukowskim". Ktoś nawet przysłał listę wyborczą z 2002r., na której zarejestrowany jest jakiś Krukowski. Nikt jeszcze nie wie, czy to ten. Kandydat na prezydenta Olsztyna jawi się dzisiaj jako tajemniczy Don Pedro z krainy deszczowców. Budzi zainteresowanie i każdy szuka o nim jakichś informacji. Wzbudza niepokój. Jak na Dzikim Zachodzie pojawia się w mieście i budzi popłoch.

W tym momencie należy sobie uświadomić w jakim kraju i w jakich standardach żyjemy. Otóż, rządząca partia wystawia swojego kandydata na miesiąc przed wyborami. Przypominam, że nie chodzi o kandydata na sołtysa, tylko na prezydenta prawie 200-tysięcznego miasta, stolicy regionu! Można by rzec: cyrk na wrotkach. Ale jak zauważył z entuzjazmem nasz niemiecki przyjaciel Steffen Moeller, Polacy są narodem spontanicznym i żywiołowym. 

Ja jednak uważam, że w żadnej mierze nie usprawiedliwia to poczyniań Platformy. W normalnym kraju kandydat na prezydenta Olsztyna od kilku miesięcy powinien prowadzić własną stronę internetową z dokładną biografią. W tym kraju ze szczególnym uwzględnieniem wykonywanych zajęć przed 1989r. Tak jak swoje CV składamy u pracodawcy, tak swój życiorys powinien oferować wyborcom. To przecież oni go zatrudnią! My jednak otrzymujemy jedynie informację, że karierę naukową "spędził", a poza tym siedział w radzie nadzorczej MPK. Niewątpliwie - wiele to o człowieku mówi.

Wnioski jakie się wysuwają z takiego stanu rzeczy są smutne. Można pomyśleć, że Platforma traktuje wybory jako farsę i równie dobrze mogłaby wystawić Byle Kogo. Ba, Platforma jest jeszcze bardziej niemądra, bo nie dość, że traktuje te wybory jako farsę, to jeszcze szybko może okazać się, że tą farsę przegra.

Wracając zaś do kandydata, który być może był PSL-owcem (w końcu pochodzi z Kiwit) - NewsBar pyta: "Ale czy to możliwe, aby szanująca się Platforma tolerowała takie skoki z kwiatka na kwiatek?". No cóż, skoro mogła zaakceptować Sycza wędrującego od PZPR, przez SLD, Ordynacką, UW aż do kręgów PO, to czemu nie może zaakceptować Krukowskiego? Szczególnie, jeśli pan Cichoń tego wymaga. 

00:12, ksiaze_olsztyn
Link Komentarze (1) »
środa, 14 stycznia 2009

Partia bardzo Obywatelska wystawiła swojego kandydata! Jest nim nieznana i blada jeszcze twarz, zwana Czarnym Krukiem. Wygrał dzięki poparciu wodza Cichonia. Warto się przyjrzeć naszemu nowemu kandydatowi.

A więc z informacji zamieszczonej w artykule Gazety Wyborczej wynika, że jest doktorem nauk ekonomicznych i całą karierę zawodową „spędził jako pracownik naukowy” (od kiedy karierę się „spędza” ?). Jednak zaraz potem Gazeta zaprzecza swym słowom i informuje nas, że jest szefem rady nadzorczej MPK i Warmińsko-Mazurskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.

Jeżeli chodzi o szefowanie radzie nadzorczej MPK, to ma ten człowiek bardzo ciekawe zainteresowania, skoro przez całe życie „spędzał karierę naukową” w ramach działalności zawodowej. MPK zajmował się widocznie jako hobby, zamiast piwa z przyjaciółmi.

Jeśli zaś chodzi o szefowanie w radzie nadzorczej Warmińsko-Mazurskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, to raczej nie głosowałbym na niego. Wystarczy popatrzeć jaki „rozwój regionalny” osiągnęło nasze województwo:

  www.rp.pl/galeria/2,2,247454.html           

Mamy najwięcej biedy i najniższe zarobki w Polsce, a podlaskie jest już półkę wyżej. Podziękowania za to należą się Krukowskiemu, Protasowi, Syczowi, Cichoniowi i całej tej szajce… ale miało być o Krukowskim…           

A więc jako doktor nauk ekonomicznych jako swój atut przedstawia znajomość zagadnień związanych z pisaniem projektów o pozyskanie funduszy europejskich. Ciekawe. Myślałem, że doktor ekonomii w Katedrze Organizacji i Zarządzania UWM powinien wiedzieć, że od takich rzeczy ma się kompetentnych ludzi.            

Pikanterii artykułowi dodaje wypowiedź profesor socjologii, Leny Kolarskiej-Bobińskiej:

„Samo poparcie partii to jeszcze mało. Teraz dużo zależy od tego, jak kandydat odnajdzie się w kampanii i zaprezentuje wyborcom”.

Naprawdę?! Bardzo uczone słowa! Trzeba być profesorem socjologii, żeby na to wpaść.

I dodaje: „Może być postrzegany jako osoba nieuwikłana w partyjne i lokalne powiązania. To, że Platforma stawia na nowego człowieka, może też świadczyć o braku zaufania do lokalnych działaczy.”

No co Pani profesor nie powie…

20:46, ksiaze_olsztyn
Link Komentarze (1) »
wtorek, 13 stycznia 2009

           Zbliżają się wybory, a w rządzącej Partii panika. No bo jak to? Tylko jeden stołek do obsadzenia, a kandydatów wielu. Co ciekawe – żaden z nich nie jest na tyle wybitny, żeby bez problemu mógł zdetronizować swoich rywali.  Partia Obywatelska ma poważny problem: jak zwykle nie ma pomysłu. Jak zwykle okazuje się też, że poza partyjniactwem nic sobą nie reprezentują i nie mają lidera z klasą i pomysłem na jakąś przyszłość dla Olsztyna.

W całym tym bajzlu roi się od plotek. Wasilewska to mówią, że od Protasa, a Krukowski od Cichonia i Schetyny. Tego Krukowskiego to zresztą wyciągnęli jak królika z kapelusza. Głażewski w odstawce, nie wiadomo co zrobi, być może dostanie stołek wiceprezydenta.  I to jest w tej naszej demokracji najfajniejsze. Każdy jest „od kogoś”.  Nie wystarczy znać imiona i nazwiska marionetek, trzeba też wiedzieć jacy aktorzy za nimi stoją. To się nazywa Olsztyński Teatr Lalek.

Tymczasem warto posluchać, co ma nam do przekazania na temat Księcia z wyboru Machiavelli:

"...kiedy obywatel zostaje księciem swej ojczyzny nie przez żaden nieznośny gwałt, lecz dzięki przychylności innych współobywateli. Taka władza książęca może być nazwana obywatelską.  Dla jej pozyskania nie potrzeba ani szczególnej dzielności, ani szczególnego szczęścia, lecz raczej szczęśliwego sprytu..."

I dalej fragment, który dedykuję Namaszczonemu przez Platformę na Kandydata:

"Kto dochodzi do władzy książęcej z pomocą możnych, utrzymuje się przy niej z większą trudnościa niz ten, kto zostaje księciem z pomocą ludu; ma bowiem wokół siebie wielu takich, którym wydaje się, że są mu równi, wobec czego nie może ani postepować ani rozkazywać według swej woli."

           Czy nowy prezydent Olsztyna będzie zakładnikiem swoich kolesiów? Tym pytaniem kończę notkę i mam głęboką nadzieję, że tak nie będzie. W końcu nadzieja jest matką głupich, prawda? 

 

01:53, ksiaze_olsztyn
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 stycznia 2009

Nawiązując do tematyki utworu Machiavellego, założyłem ten blog w celu bezkompromisowego odzierania z szat kulisów olsztyńskiej i warmińsko-mazurskiej polityki. Liczba skandali i głupoty politycznej, jaka pojawiła się w poprzednim roku w tym mieście, przyprawiłyby niejedną przyzwoitą osobę o palpitację serca. Przypomnę tylko te najważniejsze:

1. Seksafera z prezydentem CJM na czele

2. Wszystkie afery posła Sycza

3. Nieudane próby zemsty politycznej na posłance Lidii Staroń

4. Jan Tandyrak - pierwszy restaurator Olsztyna

Czyżbym o czymś zapomniał? Oczywiście. Do tego należy doliczyć wszystkie afery na poziomie powiatu i gminy.

Obywatele, zupełnie nie traktowani poważnie, mają już tego dość. Całe szczęście, że ukazuje się od niedawnego czasu niezależne pismo "Debata", dość krytyczne i pro publico bono pisane.

Na uwagę w tym wszystkim zasługuje jeszcze jeden fakt - nasze lokalne media nie działają. Gazeta Olsztyńska, której redaktor naczelny jest bliskim znajomym posła Sycza, jeżeli choć kiedy się wypowie krytycznie o Władzy Ludo.., przepraszam, o Władzy, to raczej dla formy i pozorowania normalności niż z rzeczywistych pobudek.

Gazeta Wyborcza udaje niezależną, ale nikt już w to chyba nie wierzy. Masowe i cykliczne kasowanie postów na jej forum w wątku o aferze w ukraińskim liceum skompromitowało ją w moich oczach do reszty i spowodowało obywatelski bunt. Kilka osób skrzyknęło się na serwer i założono stronę www.stop-rakowi.pl - jej treść jest tyle warta uwagi, co smutna. Niemniej, lekturę zawartości tej strony polecam wszystkim ciekawym "Co tam słychać w polityce?".

Artykuł o tzw. "Układzie Olsztyńskim" - dosyć ostry w słowach i porównujący naszą lokalną demokrację do demokracji rosyjskiej ukazał się jedynie w magazynie "Wprost". Co więcej - zdaje się, że nie został nawet skomentowany przez żadne z lokalnych mediów.

Mój blog nie będzie miał charakteru pozytywnego. To nie jest miejsce, gdzie będzie traktowane o zasługach, lecz o przewinach. Skoro o zasługach piszą lokalne media bez zająknięcia, to dla wyważenia proporcji tutaj bez zająknięcia będzie pisane o wszystkich brzydkich sprawkach.

Pamiętajmy, że media to IV władza. A skoro władza, to również podlega krytyce. I to takiej samej jak politycy. Tak samo jak oni, ale w jeszcze większym stopniu - to one kształtują naszą polityczną świadomość. Skoro w naszym regionie IV władza jest podporządkowana trzem pierwszym, to naturalnym mechanizmem jest, że powstają dla niej alternatywy, takie jak ten blog, jak "Debata", jak NewsBar, jak stop-rakowi. I one też podlegają ocenie... 

05:22, ksiaze_olsztyn
Link Dodaj komentarz »

Niccolo Machiavelli - renesansowy włoski pisarz polityczny, filozof i dyplomata. W swym najsłynniejszym dziele pt. "Książę" zawarł bardzo praktyczny, cyniczny i bezkompromisowy poradnik sprawowania władzy i jej utrzymywania. Pokazał jakimi mechanizmami można sterować społeczeństwem i podporządkować je sobie. "Księcia" Machiavellego podobno trzymali pod poduszką wszyscy znani dyktatorzy i politycy.

Pełny tekst "Księcia" można znaleźć tutaj:

http://www.gavagai.pl/media/society/Niccolo_Machiavelli_-_Ksiaze.pdf

 

04:56, ksiaze_olsztyn
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5