RSS
wtorek, 08 września 2009

Do Olsztyna dotarła zbrodnicza ideologia feminazizmu! (Jednej ze zdradliwych odmian socjalizmu).

http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,7004236,Olsztynianki_do_wladzy.html

O co chodzi?

"Aktywne liderki to projekt prowadzony przez warszawską Fundację "Fabryka Projektów Społecznych". Nieodpłatne zajęcia będą się odbywały w czterech miastach: Łodzi, Radomiu, Białymstoku i Olsztynie."

Oooo!

Mi kiedyś babcia mówiła, że na świecie za darmo to tylko można w gębę dostać, a tutaj się okazuje, że za darmo można uczestniczyć w super warsztatach!

Jak się dowiadujemy później:

"Projekt Aktywne liderki jest współfinansowany przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej z Funduszu Inicjatyw Społecznych."

Nie jest więc taki darmowy. Jak każdy unijno/ministerialno/rządowo/samorządowy głupi i niepotrzebny projekt, tak i ten finansowany jest z pieniędzy podatnika. Kto płaci? Pan płaci, pani płaci...

A na co płacimy?

"Warsztaty, które prowadzimy, są skierowane do kobiet, ponieważ chociaż panie często są bardzo aktywne i mają duże doświadczenie w działalności w organizacjach pozarządowych czy biznesie, wciąż rzadko bywają liderkami [proponuję wprowadzić ustawowy parytet - przyp. Księcia] - mówi Kamila Jeżowska, koordynatorka projektu. - Chcemy podnieść ich umiejętności z zakresu negocjacji, autoprezentacji, komunikacji, itp. Naszym celem jest też uświadamianie, że potrzeby kobiet warto uwzględniać w polityce regionalnej. Będziemy też podnosić świadomość na temat przeciwdziałania dyskryminacji i gender mainstreaming"

Jak zwykle więc socjalizm wykreował kolejny sztuczny problem nieznany w żadnym innym ustroju i bohatersko z nim walczy. "Aktywne liderki" to prawie już jak "Kobiety na traktory". Taka tylko różnica, że kiedyś to się w polu robiło, a teraz w biurowcu, więc bardziej nowoczesnego, cool i gender słownictwa trzeba używać.

"Organizatorzy przekonują, że przedsiębiorcze postawy kobiet często są tłumione lub osłabiane przez społeczne stereotypy, wciąż ukazujące panie głównie w roli matek i żon."

Jest to oczywiście bardzo krzywdzący stareotyp. Po pierwsze matka - wiadomo. Kojarzy się z beczeniem dzieciaków i brudnymi pieluchami. Do tego żona - zależność od męża. A przecież lepiej jest używać słowa "partnerka". W ogóle to, że kobieta jest żoną i matką jest stereotypem, bo jak wszyscy wiemy, mężczyzna też może być żoną (od niedawna) i matką (pewien Szwed chce ostatnio karmić piersią i szykuje się do operacji).

"Przedstawiciele fundacji podkreślają, że wciąż jest za mało kobiet, które mają wpływ na politykę lokalną i na to, co dzieje się w ich najbliższym otoczeniu. Dlatego chcą przygotować grupę pań, które zmobilizują inne przedstawicielki swojej płci i będą chciały wykorzystać posiadaną wiedzę i doświadczenie w działaniach społecznych."

Przedstawicielki jednak nie podkreślają jaka liczba była by odpowiednia.

Skończmy już maltretować ten żałosny artykuł.

* Autorem określenia FEMINAZISTKA jest Janusz Korwin-Mikke, który wziął to z tego, że feministki głoszą powszechnie wyzwolenie kobiet dzięki pracy, co jak wiemy, było naczelnym hasłem w Auschwitz, po niemiecku "Arbeit macht frei".

PS:

Ostatnio ktoś na forum olsztyńskim zarzucił mi, że mam poglądy jak "proboszcz z Podlasia". Był to jeden z większych komplementów jakie usłyszałem. Szkoda tylko, że intencje autora tego określenia były raczej nieco odmienne :)

01:42, ksiaze_olsztyn
Link Komentarze (45) »