RSS
czwartek, 28 maja 2009

Są takie dni, kiedy otwierasz stronę startową i od razu Ci się podnosi ciśnienie:

Każdy klient, kupując w sklepie alkohol, ma być filmowany i nagrywany na twardy dysk. Co kupuje, ile, wszystko z dźwiękiem i w kolorze - chce tego sejmowa komisja "Przyjazne państwo"

http://wyborcza.pl/1,75248,6658841,Wodka__wino_i_kasety_wideo.html

Ja nawet tego nie zamierzam komentować, więc tylko zacytuję co nieco z artykułu:

"Kamery w sklepach wymyśliła Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA). Mają ograniczyć spożycie alkoholu wśród nieletnich. - 90 proc. dzieci poniżej 15. roku życia zna smak alkoholu. Aż 70 proc. twierdzi, że nie ma problemów z jego kupnem - twierdzi Krzysztof Brzózka, dyrektor PARPA. - Zgłosiłem pomysł posłom z komisji "Przyjazne państwo". Powiedzieli: super."

"Jeśli wypalą kamery w sklepach, można będzie pomyśleć o kamerach w pubach i restauracjach - rozmarza się Brzózka."

 Czy Brzózka powinien zawisnąć na brzozie?

"Za to, by kamera się nie zacinała, a obraz był wyraźny, odpowiadałby sprzedawca."

"Liberalizm" Platformy i urzędasów z niepotrzebnych i głupich państwowych agencji i urzędów (PARPA) powala. Mam nadzieję, że jeśli do tej pory niektórzy nie rozumieją czemu powinni głosować na wszystko co nie jest PO/PSL/PiS/SLD, to teraz zrozumieli: właśnie DLATEGO.

Przy okazji chciałbym mieszkańcom Olsztyna pogratulować nowego Prezydenta i wiceprezydentów. Przez kwartał ich działalności co prawda Olsztyn pożegnał się z Memoriałem im. Huberta Wagnera czy z namiotem na Targu Rybnym:

http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,6658303,Ogromny_namiot_zniknie_z_Targu_Rybnego.html

ale za to będą fajne opłaty za wywóz i segregację śmieci. No i szubienice zostaną wyremontowane, z tego co słyszałem. Tak, to najważniejsze.

02:20, ksiaze_olsztyn
Link Komentarze (2) »
sobota, 23 maja 2009

Przepraszam, że piszę o sprawie o zasięgu ogólnopolskim, ale trochę mnie to zirytowało.

Gazeta Wyborcza - dział gospodarka donosi, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konosumentów odrzucił zawiadomienie Instytutu Książki na nadużywanie pozycji dominującej sieć sklepów "Empik":

http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6641452,UOKiK_nie_pomoze_wydawcom_ksiazek.html

"Jednak UOKiK skargę Instytutu Książki odrzucił. - Empik nie może nadużywać pozycji dominującej na rynku, bo takiej pozycji nie ma. A pozostałe działania opisane w zawiadomieniu, które otrzymaliśmy, również nie naruszają Ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów - powiedział "Gazecie" Konrad Gruner z biura prasowego Urzędu."

Redaktor Gazety Wyborczej nie odróżnia zawiadomienia od skargi. Postępowanie w sprawie nadużywania pozycji dominującej jest wszczynane z urzędu, tak jak większość postępowań z zakresu ochrony konkurencji i konsumentów jest wszczynane z urzędu. Do UOKiK można przesłać jedynie zwykłe, niewiążące organu zawiadomienie. Czytamy dalej:

"Dlaczego? "Udział spółki Empik w sprzedaży detalicznej książek ogółem jest niewielki i wynosi ok. 11 proc." - czytamy w odpowiedzi UOKiK. Jeśli zawęzimy rynek tylko do księgarni, wyłączając z niego np. hipermarkety i sklepy internetowe, ten udział wzrośnie do 28 proc. To wciąż daleko od 40 proc., które - zgodnie z ustawą - dają przedsiębiorcy pozycję dominującą. Jedynie w kategorii "księgarnie sieciowe" (funkcjonujące pod tym samym szyldem) udział Empiku wynosi 51 proc."

Ustawa nie mówi wprost  o tym, że 40% daje pozycję dominującą. Ustawa ustanawia jedynie domniemanie pozycji dominującej przy 40% udziale w rynku. Domniemanie, czyli rzecz czysto procesową: jeśli Empik miałby powyżej 40% udziału w rynku, to ciężar dowodu spadałby na Empik i to wtedy on by musiał udowodnić, że takiej pozycji nie ma. Jeśli ma mniej niż 40%, to znaczy, że może mieć pozycję dominującą, ale nie musi udowadniać, że nie ma. To UOKiK ma udowodnić Empikowi, że nadużywa pozycji dominującej. Można mieć 11% udziału w rynku i nadużywać pozycji dominującej - na przykład, gdy jest to i tak największy procentowo "wycinek tortu", a pozostałe podmioty mają są bardzo małe i rozproszone, mając załóżmy tam - po 1-2% udziału. Wtedy podmiot dysponujący 11% udziału w rynku spokojnie może czuć się 'dominatorem'. Dlatego też fakt, że Empik posiada 11% udziału nie przesądza braku pozycji dominującej i oczywiście - braku jej nadużywania. Nie przesądzają tego liczby, tylko okoliczności faktyczne - zachowania danego podmiotu na rynku. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów po prostu uznał, że nie musi nic udowadniać i nie chce się zajmować sprawą - wystarczy popatrzeć na liczby i z głowy. 

Ale to tylko moja nadgorliwość i czepialstwo w dniu, kiedy Donald Tusk naruszył Konstytucję RP:

"Art. 140. - Orędzia Prezydenta nie czyni się przedmiotem debaty".

W końcu zbliżają się wybory do koryta, więc machnijmy na to ręką. Ale nie zapominajmy o szacunku do prawa i do jego mądrej wykładni - dzisiaj na forum GW miałem okazję przeczytać dziesiątki idiotycznych postów, które mówiły, że ten artykuł oznacza, że  orędzie "może, ale nie musi" być przedmiotem debaty. Wniosek: wraz ze zbliżającymi się wyborami zwiększa się zamroczenie umysłowe.

00:56, ksiaze_olsztyn
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 maja 2009

Nie mogę wyjść ze zdumienia. Gazeta Wyborcza - Olsztyn napisała, że wg. związkowców "Ratusz nakłania do łamania ustawy".

http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,6600231,Zwiazkowcy__ratusz_naklania_do_lamania_ustawy.html

Najpierw Gazeta tłumaczy czytelnikowi jak dziecku co to jest arkusz organizacyjny szkoły. Później okazuje się, że tajemniczy podmiot zwany "ratuszem" [zawsze myślałem, że w mieście rządzi Prezydent i Rada] każe zwalniać ludzi we wrześniu, a można tylko do marca.

"Propozycja ratusza jest więc sprzeczna z tym, co jest w oświatowej ustawie. - To pismo zakłada, że będzie można zwalniać pracowników we wrześniu - także Tomasz Branicki, prezes olsztyńskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego nie ma wątpliwości, jak ocenić decyzję ratusza. - To nakłanianie do łamania prawa."

Aha! Więc to tylko propozycja! A więc "ratusz" nic nie każe. W czym więc problem?

"Zapis, że liczba etatów ma być weryfikowana na początku roku szkolnego niepokoi także Wojciecha Tańskiego, dyrektora Szkoły Podstawowej nr 9. - Zgodnie z prawem mogę wręczyć nauczycielowi wypowiedzenie do końca maja, w szczególnych wypadkach do końca czerwca [musi wtedy wypłacić odszkodowanie - red.] - tłumaczy. - Prawo nie dopuszcza innych możliwości."

Dziwne. Najpierw piszą, że do końca marca, a teraz, że do końca maja. Ale to nie koniec tych rewelacji - jest coś co mnie o mało nie zabiło:

"W dodatku w rozporządzeniu prezydenta urzędnicy ustalili minimalną liczbę uczniów w klasie - 26, maksymalna nie została określona"

Rozporządzeniu prezydenta?!

Z tego co mówi Konstytucja RP oraz ustawy, to jedyne rozporządzenia jakie wydają jacykolwiek prezydenci w Polsce to:

1. rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

2. rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z mocą ustawy

To drugie wydawane jest jedynie podczas stanu wojennego, więc myślę, że chodzi o to pierwsze... Hm, w takim razie nie wiedziałem, że urzędnicy olsztyńskiego ratusza mają kompetencje do ustalania treści rozporządzeń prezydenta RP! A to rewelacja Gazety Wyborczej! Winszuję!

No dobra, nie naśmiewajmy się. Mogło im się przecież pomylić z zarządzeniem. Ale... nie! Oni konsekwetnie powtarzają swój błąd:

"Szefowa olsztyńskiej oświaty tłumaczy, że rozporządzenie prezydenta miało tylko powstrzymać tych, którzy chcą zatrudniać zbyt wielu pracowników. Jednak dokument z ratusza zamiast zwrócić uwagę na problem, wprawił w konsternację."

A więc jednak rozporządzenie! Z analizy tego fragmentu więc wyłania się następujący wniosek:

Wydział ds. oświaty olsztyńskiego ratusza wydaje rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, które nakłaniają do łamania ustawy i które są tylko luźnymi propozycjami, pozbawionymi władczego charakteru.

Tyle mniej więcej zrozumiałem z tego artykułu. Na takim więc poziomie jest nasza olsztyńska Gazeta Wyborcza, co można skonkludować w następujący sposób: ta gazeta ma charakter humorystyczny, albo uważa, ze Prima Aprilis jest codziennie.

Jako post scriptum dodam też, że inne rozporządzenia obowiązujące w Polsce to:

1. Rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów

2. Rozporządzenia Rady Ministrów

3. Rozporządzenia ministrów kierujących działem administracji rządowej

4. Rozporządzenia KRRiT

5. Rozporządzenia wydawane przez Unię Europejską

6. Rozporządzenia porządkowe wydawane przez wojewodę w sytacji zagrażającej życiu lub zdrowiu obywateli oraz w innych nagłych sytuacjach opisanych w ustawie o wojewodzie i administracji rządowej w województwie z dn. 23 I 2009r.

Może to o któreś z tych chodziło?

Infantylizm prawny i traktowanie czytelników przez GW jak idiotów jest porażającym zjawiskiem. Nie tak dawno dowiedziałem się, że "fiskus" podwyższył akcyzę na piwo. Nie napisali, że Minister Finansów, że Urząd Skarbowy albo inny podmiot publicznego prawa finansowego, tylko "fiskus". Decyzje wg. olsztyńskiej GW wydaje tajemniczy "ratusz". Jacyś związkowcy robią raban. A tak naprawdę nie ma o co. Bo coś takiego jak rozporządzenie prezydenta miasta nie istnieje.  



 

01:18, ksiaze_olsztyn
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 maja 2009

Jan Tandyrak dalej kręci swój piękny biznes:

http://newsbar.pl/3706/taaaki-pstrag-zamiast-sledzika

"W sobotę, 9 maja br. odradzamy obiadzik w Karczmie Jana  (Tandyraka) na olsztyńskiej Starówce. Tego dnia stołować się tam będą europejskie VIP-y, które zjadą do Olsztyna na zaproszenie marszałka województwa. Urząd Marszałkowski organizuje specmajówkę z okazji 5 rocznicy wstąpienia Polski do Unii Europejskiej."

Będzie nawet sam G. Verheugen.

Pomijając już fakt, że nie za bardzo jest co świętować, to bardzo mi się nie podoba takie przelewanie kasy z kieszeni do kieszeni. Czy wiecie, drogie dzieci, jak płyną pieniądze w przyrodzie?

A więc na początku jest Obywatel, czyli Niewolnik. Niewolnik ciężko pracuje i oddaje większą część swojej pensji Państwu w postaci PODATKU, czyli daniny. Państwo zabiera sobie z tego duży procent, a mniejszy procent oddaje samorządowi terytorialnemu, jako SUBWENCJĘ, po to, aby samorząd terytorialny zdziałał coś dla mieszkańców. Województwo za te pieniądze organizuje majówkę z okazji 5.-lecia wstąpienia Polski do innej Organizacji, która również ściąga z Niewolników podatki. Te podatki, to podatki od Państw, czyli - używając języka logiki - "metapodatki", bo podatki z podatków. Za te pieniądze są finansowani ludzie, którzy umożliwiają wykupywanie naszego państwa przez inne państwa, którzy narzucają nam idiotyczne prawo i rujnują nam stocznie... ale o czym ja to?

Aha. A więc samorząd terytorialny organizuje majówkę. Majówka odbędzie się w restauracji kolegi Marszałka województwa. Pytanie: kto za to wszystko zapłaci?

Przyjmując wersję pesymistyczną, możemy stwierdzić, że obieg pieniądza w przyrodzie wygląda następująco: Obywatel [Niewolnik] -> Państwo [ukradnie trochę] -> Samorząd terytorialny + Eurokomisarz [załapie się na rybkę] -> Właściciel restauracji, czyli kumpel poprzednich, podejrzanych podmiotów, Państwa i Samorządu.

Jest też inna wersja. Za majówkę może zapłacić Związek Ukraińców w Polsce. Był już taki przypadek w tym kraju.

Miron Sycz, będąc członkiem sejmowej komisji ds. mniejszości narodowych i etnicznych, zorganizował sobie kiedyś zakrapianą alkoholem "majówkę" z kolegami, na zamku w Krasiczynie. Paparazzi "Faktu" dali nam na to piękny dowód, co można obejrzeć na www.stoprakowi.pl. Niestety, podczas tamtej majówki, nie było komu zapłacić, więc zapłacił Związek Ukraińców w Polsce.

NewsBar podaje też inne, kuriozalne informacje:

"Do restauracji przyjechał dziennikarz Marek Orzechowski, który znając kulinarne upodobania komisarza, osobiście ustalał z szefem kuchni menu."

Zawsze myślałem, że dziennikarze zajmują się pisaniem artykułów do prasy. Tymczasem przybywa jakiś tajemniczy dziennikarz, który zna kulinarne upodobania Miłościwie Nam Panującego Komisarza. Zastanawiam się: kto mu za to płaci, żeby specjalnie przyjeżdżał dla ustalania menu z szefem kuchni? Dziennikarzowi? Dziwne.

Inna śmieszna informacja:

"Verheugen jest teraz z-cą przewodniczącego Komisji Europejskiej i komisarzem ds. przemysłu i przedsiębiorczości (w niedzielę będzie oceniał przedsiębiorczość Ostródy)."

Teraz zrozumiałem! Wielce Szanowny Komisarz przyjechał z ważną misją oceniania przedsiębiorczości Ostródy [nawiasem mówiąc: co go to obchodzi? Gierek jakiś, czy kto?]. Możnaby naiwnie pomyśleć, że eurowybory się zbliżają, albo coś! A on tylko chce ocenić przedsiębiorczość Ostródy!

Następnie, przyzwoity zwykle NewsBar, zniża się do poziomu telenoweli i opowiada o jakichś nieestetycznych, niemieckich romansach Komisarza.

A mnie ciekawi co innego. Jak to jest, że rządzi nami PO, za nasze pieniądze gości u siebie Komisarza europejskiego i to komisarza z Niemiec, Tusk sprzyja Niemcom, kapitał zagraniczny robi co chce, a jeśli chodzi o upadłość rodzimych firm to jesteśmy na pierwszy miejscu w Europie [bo łatwiej się u nas zainstalować zagranicznemu koncernowi niż założyć firmę]?

Zastanawia mnie też, jak partia głosząca w Polsce, że jest partią liberalną [PO], może jednocześnie w Europie głosić swoją "ludowość" i należeć do Europejskiej Frakcji Ludowej. Mało tego, jednocześnie też, potrafią zachowywać się jak prawdziwi burżuje. Postpolityka? Postdemokracja? Sprzedajność i PR?

Wszystkim członkom Platformy Obywatelskiej, wyborcom, miłośnikom, jak również Komisarzowi Verheugenowi i jego kochance, a także innym komisarzom i eurokratom, z okazji 5. rocznicy wstąpienia Polski do UE oraz z życzeniami smacznego obiadu i oby nie było zbyt wielu ości w tym pstrągu, krótki filmik z dedykacją:

http://www.youtube.com/watch?v=v-h9Piy4Fa8&feature=related

A wszystkim innym - życzę momentu refleksji i zadumy. 

00:29, ksiaze_olsztyn
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 maja 2009

Towarysze i Towarzyszki!

Z wielką i nieuzasadnioną histerią świętujemy dziś 5. rocznicę wstąpienia polski do Sajuza Abjednanych Jewrapiejskich Riespublik. Nasza walka była pełna zmagań z konserwatywnymi wrogami, ale w ostatczeności klasa inteligencji, robotników i chłopów miast i wsi zwyciężyła!

Nasza Trybuna, czyli "Gazeta Wyborcza" w dodatku olsztyńskim dokładnie opisuje nasze sukcesy:

http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,6562368,Unia_Europejska_z_nami__my_z_Unia_Europejska.html

Popatrzmy więc:

"W piątek minęło pięć lat, odkąd Polska jest w UE. Wszyscy liczyli na zagraniczne inwestycje, pieniądze na ochronę środowiska, edukację, pewne było, że będą środki na budowę dróg."

No to się przeliczyli! Albowiem zagraniczne inwestycje to tyle co nowy Carrefour i Biedronka. Jak te "zagraniczne inwestycje" zapłacą u siebie podatki, to część z tych podatków wraca do Polski i okrzykiwane jest mianem "dotacji unijnych" i wszyscy się cieszą.

Podobnie, niedawno w jakimś artykule czy tam raporcie opisywano, że dzięki wstąpieniu do UE "wzrosła mobilność Polaków"...

"Tymczasem Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wyliczyła, że najwięcej z funduszy unijnych na rozwój rolnictwa i obszarów wiejskich dostały właśnie Warmia i Mazury, średnio na gospodarstwo przypadło ponad 66 tys. zł. "

Ciekawe, że nie Śląsk.

Inna prosta refleksja - w jakim to ustroju ludzie są dumni, że coś dostali z góry, a nie się dorobili? W kapitaliźmie?

"Ojciec Marka Popisa prowadził gospodarstwo. Po studiach pan Marek postanowił pójść w jego ślady. Nie dlatego, że nie miał kto przejąć ojcowizny. To był jego świadomy wybór. - Od zawsze chciałem to robić."

Hmm... świadomy wybór? Zapewne! Bo w ten sposób ojciec pana Marka dostał zapewne rentę strukturalną i mógł pójść odpoczywać na zieloną koniczynkę, a gospodarkę przejął młody. Zwyczajnie im się to opłaciło, więc na pewno świadomy wybór. Brawa za zaradność i umiejętność wykorzystania okazji. Ale żeby od razu do tego ideologię dorabiać? Ech.. Oczywiście, nie przeczę, że mógł od zawsze chcieć to robić. Zwracam tylko uwagę na to w jaki sposób GW buduje atmosferę pięknego spełnienia marzeń dzięki UE.

"Jednego jest pewien. Na pewno nie jest gorzej niż pięć lat temu. - Mamy wspólny europejski rynek. Jeśli nie kupi ode mnie Polak, to kupi Niemiec - mówi. - Jak potrzebuję maszyny rolniczej do gospodarstwa, to szukam lepszej oferty, obojętnie - w Polsce czy na Zachodzie."

No tak. A na wspólnym, europejskim rynku są też większe firmy, które mają więcej pieniędzy i mogą bardziej udawać, że są normalne, bardziej korumpować i bardziej lobbować. W tamtym tygodniu, jadąc pociągiem, słyszałem rozmowę biotechnologa z lekarzem. Lekarz opowiadał o pewnej, zagranicznej fermie krów, która rozłożyła się gdzieś w południowej Polsce (nie powiem gdzie) i wszczepia krowom zarodki sprowadzane z rodzimego kraju. Problem polega na tym, że krowom... urywają się wymiona. No, ale nie ma to jak wspólny, europejski rynek.

Na tym wspaniałym, wspólnym, europejskim rynku mamy żywność modyfikowaną genetycznie [patrzcie na jogurty i kisiele!], mamy krowy z pourywanymi wymionami i BSE, mamy też określaną urzędowo krzywość banana.

"I chciałbym, żeby zostało wprowadzone euro, bo to korzystniejsze przy pozyskiwaniu dotacji z funduszy strukturalnych."

A ja bym nie chciał, bo prawo emisji własnego pieniądza to jeden z podstawowych elementów polityki finansowej państwa. To ekonomiczny kaftan. Jeśli nasza gospodarka będzie potrzebowała obniżki stóp, nie zdecyduje o tym NBP, tylko EBC, a on się nie będzie kierował losem Polski.

Całej strefie euro PKB skurczy się w tym roku o kilka procent, my nie mamy euro i podobno najlepiej radzimy sobie z kryzysem. Czy może mi ktoś łopatologicznie wytłumaczyć, dlaczego niby mamy tam wchodzić?

Dobra, tyle w sferze moich poglądów na pewne sprawy, a teraz kilka smutnych FAKTÓW:

po pierwsze - Unia Europejska od września 2009 wprowadza zakaz sprzedaży zwykłych żarówek 100-watowych, a do 2012 r. będą wycofane wszystkie tradycyjne żarówki. Oznacza to, że mieszkańcy 27 krajów Europy będą się ślepić od 2012r. przy halogenkach, zimnym świetle LED-ów lub też przy świetlówkach "energooszczędnych", które męczą wzrok. Chciałbym też przypomnieć, że światło zwykłej żarówki jest najbliższe światłu naturalnemu. Oczywiście powodem tego idiotyzmu jest walka z tzw. "globalnym ociepleniem", a dowodem na to, że jest to czysty kretynizm jest wywiad z profesorem fizyki oświetlenia Politechniki Warszawskiej, który możecie znaleźć w aktualnej ANGORZE.

po drugie - UE indoktrynuje polskie dzieci każąc się uczyć bzdurnych wierszyków, jak za PRL-u: "Rodziców najbardziej zaskoczyło i zbulwersowało, gdy ich pociechy recytowały fragment "Do Unii też należeć chcę, to drugi dom, więc cieszę się". Taką naukę wynoszą maluchy z podręcznika "Nasza klasa".

http://www.niezalezna.pl/article/show/id/19904

po trzecie - PO wprowadza ustawę medialną, która ma zakazać krytyki integracji europejskiej w publicznych mediach

po czwarte - nasze wejście do UE spowodowało "wzrost mobilności Polaków". Czy zadowala Was fakt, że milion młodych i starych, mniej i bardziej uzdolnionych ludzi pracuje na rachunek i dla Zachodu, a w naszym kraju czołówki gazet zajmuje walka Palikota z Prezydentem?

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=94747400 

Czy zadowala Was fakt, że zamiast stworzyć coś dla tego kraju, nasi politycy pozbyli się problemu i oddali władzę Brukseli, stając się jedynie aparatem do implementacji dyrektyw? Jeśli pozbyli się odpowiedzialności za własne decyzje oraz prawa do stanowienia prawa [tak, właśnie tak], to może pozbyliby się również pensji?  

Przepraszam, jeśli zepsułem komuś humor.

 

00:28, ksiaze_olsztyn
Link Komentarze (8) »