RSS
sobota, 18 kwietnia 2009

Wracam po świętach na warmińsko-mazurską ziemię, patrzę i widzę, że znowu głupota się szerzy.

Na przykład wchodzę sobie na wm.pl i widzę artykuł o takim podtytule: "Nawet o połowę mniej niż ich koledzy po fachu zarabiają młode dziewczyny zaraz po studiach. Największe różnice są w tzw. wolnych zawodach". Tytuł artykuły zaś brzmi: "Dziewczyna dostanie mniej".

http://praca.wm.pl/Dziewczyna-dostanie-mniej,68771

Hmm... w wolnych zawodach? A ja zawsze myślałem, że wolny zawód jest wolnym zawodem. A oznacza to przede wszystkim, że pracuje na własny rachunek.

Przykłady wolnych zawodów:

po pierwsze - zawody zaufania publicznego, np. notariusz. Pensję notariusza określa rozporządzenie wydawane na podstawie ustawy - prawo o notariacie. Wątpię, aby w tym rozporządzeniu było określone, że "chłopaki dostają więcej", a "dziewczyny dostaną mniej".

po drugie - na przykład lekarz mający samodzielną praktykę. Jak idę do pani dentystki, to nie ma tak, że pan dentysta bierze 100, a pani dentystka tylko 50 i więcej nie może, bo jest "dziewczyną". Też mi się nie zgadza.

No to co? Gdzie te dziewczyny dostaną mniej? Radca prawny? Architekt? Tłumacz przysięgły? Coś mi się zdaje, że to bzdura jest z tą gorszą sytuacją w wolnych zawodach. Sądzę raczej, że zła sytuacja panuje w prywatnych firmach, gdzie pracuje się na podstawie umowy o pracę. Wedy rzeczywiśce, szef może dać dziewczynom mniej.

Jeśli się mylę, to proszę, aby ktoś mi wytłumaczył w komentarzu "jak krowie na rowie" dlaczego się mylę, bo to ciekawe...

Natomiast rozbraja mnie infantylizm portalu wm.pl. Szczytem wszystkiego jest sonda pod artykułem, gdzie na pytanie: "Kobiety powinny zarabiać...", można udzielić odpowiedzi:

a) więcej niż mężczyźni, bo są mądre i bardziej pracowite

b) mniej niż mężyczyźni, bo są głupsze i bardziej leniwe

c) tyle samo

Rzeczywiście, bardzo "mONdra" jest ta sonda. Budująca, przemyślana, a feministyczna odpowiedź b) bije wszystko. No, ale nie o to chodzi przecież w mediach, żeby było mądrze, prawda? Ważne jest, żeby był show, żeby wszyscy się bawili i żeby każdy miał prawo zagłosować, nawet jeśli każda z odpowiedzi jest głupia.

To zupełnie jak w demokracji. Też każdy ma prawo iść na wybiory i zagłosować, nawet jeśli warianty odpowiedzi są takie beznadziejne.

05:16, ksiaze_olsztyn
Link Komentarze (1) »
wtorek, 07 kwietnia 2009

Pisałem niedawno o świetnym menagerze, panu Głażewskim. Niemniej świetnymi menadżerami regionu są marszałek i wicemarszałek województwa. Borykają się z trudnym problemem - trawa porasta tory kolejowe i przeszkadza jeździć szynobusom!

 http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,6468512,Kompromitacja__chwasty_zwalniaja_szynobusy.html

"Jednak pojawił się problem stanu technicznego torowisk na trasie Olsztyn-Braniewo. - A dokładnie fakt, że torowiska są w wielu miejscach porośnięte trawą, a to przekłada się na niską prędkość maszyn - mówi Urszula Pasławska, wicemarszałek województwa. - Na szczęście szynobusy jeszcze nie musiały stawać w polu przez trawę."

Jak widać, nie tylko marszełek, ale i wice znają sprawę dość dobrze. Tajemniczy don Pedro Protas udał się do Dobrego Miasta, aby namawiać wójtow gmin, żeby posprzątali tory. "Zdajemy sobie sprawę, że samorządy wolą wydać pieniądze na terenie swoich miejscowości, ale rozwiązanie tego problemu leży w naszym wspólnym interesie - kwituje wicemarszałek".

No cóź, jeśli nasze województwo nie ma już pieniędzy na posprzątanie torów i musi o to prosić gminy, to tylko pogratulować...

12:51, ksiaze_olsztyn
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 kwietnia 2009

Równo miesiąc temu, bo 2 lutego, pisałem o tym jak to wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zyskał nowego członka rady nadzorczej - Jana Harhaja, prywatnie kolegę Mirona Sycza, który zasiada w tejże radzie już od trzech lat.

Ostatnio przeczytałem, że Jana Harhaja wybrano do rady nadzorczej wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.... ale o co chodzi?! Wybrano już go przecież miesiąc temu!

 Deja vu?

http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,6449385,Wiecej_PO_w_nadzorze_ochrony_srodowiska.html

Ależ nie!

\"Zgłoszono wtedy dwie kandydatury. O stanowisko ubiegał się Jan Harhaj, przedsiębiorca budowlany i radny sejmiku z Platformy, którego wystawił olsztyński Business Centre Club. Kontrkandydatem był dotychczasowy wiceprzewodniczący rady Tomasz Miętkiewicz (bezpartyjny), którego ponownie rekomendował Warmińsko-Mazurski Klub Biznesu."

A więc sytuacja przedstawia się następująco: zgodnie z ustawą jeden fotel w radzie nadzorczej należy do kandydata rekomendowanego przez środowiska biznesowe. Radni mieli dwóch kandydatow do wyboru. Jeden nazywał się Miętkiewicz i był rzeczywiście rekomendowany przez stowarzyszenie biznesowe. Drugi nazywał się Jan Harhaj i nie był rekomendowany przez stowarzyszenie biznesowe. Jednak postanowił kandydować, a swoje pochodzenie ze środowisk biznesowych uzasadnia tym, że sam jest przedsiębiorcą budowlanym... Jest też oczywiście radnym sejmiku, który dokonuje wyboru!

Całe obejście prawa pięknie zostało wymyślone. Aż tak dobrze, że koledzy się napalili i postanowili szybko sprawę przepchać: "A przy powołaniu nowego przedstawiciela głosowali tylko nad kandydaturą Jana Harhaja, który dostał zielone światło od swoich kolegów. Jednak w lutym uchwałę zakwestionował wojewoda Marian Podziewski. - Przy opiniowaniu uchwały nasi prawnicy zwrócili uwagę, że głosowanie jest nieważne. Radni nie wzięli pod uwagę, choć powinni, drugiego kandydata - wyjaśnia Edyta Wrotek, rzecznik prasowy wojewody.

"Oczywiście Jan Harhaj twierdzi, że sprawa nie miała charakteru politycznego. Zabawny jest, prawda?

Przypomnijmy jeszcze raz, jak tłumaczył swoją okupację stołka przeznaczonego dla organizacji ekologicznej, Miron Sycz:"Jestem znanym społecznikiem i przedstawiciele orgnizacji ekologicznych sami wysyłali listy poparcia dla mnie. Ja nikogo o to nie prosiłem, dlatego nie wiem, ile ich było". Ten człowiek jest również bardzo zabawny, prawda?

Mówił też: "Nie jestem działaczem organizacji ekologicznych, ale to świadczy na moją korzyść, bo nie będę za nikim konkretnym lobbował". I oczywiście miał gdzieś, że zgodnie z art. 413 ust. 5 pkt. 5 ustawy Prawo ochrony środowiska, w skład rady nadzorczej takiego funduszu wchodzi:

5) przedstawiciel organizacji ekologicznej zgłoszony przez organizacje działające i posiadające struktury organizacyjne na terenie danego województwa i cieszący się poparciem największej ich liczby

Sycza to nie obowiązuje. On wie lepiej. Ustawa jest głupia, bo przecież przedstawiciel organizacji ekologicznej mógłby lobbować, a on nie będzie. To, że później fundusz przyznał dotację na jego wiatę, to pewnie przypadek...Naprawdę, zabawnych mamy tych polityków-biznesmenów.

Poseł Sycz siedzi w radzie nadzorczej jako przestawiciel organizacji ekologicznej, natomiast Jan Harhaj jako członek rekomendowany przez środowiska biznesowe. 

 Mam nadzieję, że za miesiąc znowu nie przeczytam w gazecie, że wybrano Jana Harhaja do rady nadzorczej WFOŚiGW... To by było jak "Dzień świstaka" - codziennie ten sam horror.

08:52, ksiaze_olsztyn
Link Komentarze (1) »